poniedziałek, 26 października 2009

i po biegu

bieglo mi sie ciezko ale dobrze... ciezko bo wszystko mnie bolalo, klulo mnie w boku, od niewlasciwego oddychania bolalo mnie w paszczy ale za to jak cudnie "po_deszczowo" pachnialo, slonce przebijalo sie przez zielono zlote liscie... zmeczylam cialo i uzdrowilam dusze tym biegiem  i przemyslalam/przewartosciwalam moje podejscie do biegania czyli biegac dla samej przyjemnosci biegania a nie po to by sobie cos udowo(a)dni(a)c. Amen.
Wieczorem a wlasciewie w nocy pojechalam do Anne i bylo... inaczej niz sie spodziewalam, jakos tak normalnie, malomiasteczkowo, nudnawo wrecz i nie bylo ZADNYCH ksiazek, bibelotow malo...ot kontrast pomiedzy tym co_poza i co_w domu.

Samotnosc

Od niemalze zawsze jestem sama i zawsze wydawalo mi sie ze samotnosc to jedyna rzecz ktorej sie nie boje bo ja oswoilam, bo to jedyna "rzecz" jaka posiadam, jedyny stan jaki dobrze znam... do wczoraj kiedy nagle dopadla mnie mysl ze "moze jednak nie znam tej mojej samotnosci tak dobrze jak mi sie wydawalo? co wtedy?" Owszem jest mi dobrze tak jak zyje i nie potrafie sobie wyobrazic innej jakosci ale...co jesli cale moje zycie i wszystko co robie i mysle sluzy li tylko zagluszeniu mojej wiernej towarzyszki_zycia_samotnosci? Musze to gruntownie przemyslec i przede wszystkim wrocic do tekstu Eihelbergera o samotnosci moze wyczytam po latach cos dla mnie noweg i odkrywczego. 

sobota, 10 października 2009

Pazdziernik

czas gna jak szalony... znowu mamy pazdziernik, pogoda seksualno - barowa, jak mamwiala Dz., opcjonalnie rowiez internetowa co uskuteczniam dzisiaj z radoscia...
Za kilka godzin wybieram sie na party urodzinowe - bogowie jak ja dawno nie bylam na tego typu imprezie! bedzie juz moze z 5 lat, odwyklam, przestalo to byc moim uzaleznieniem i w sumie nie bardzo mam ochote ale z drugiej strony moze czas zaczac cos zmieniac, przekraczac granice swoich przyzwyczajen i nawykow? Poza tym A. jest dla mnie ikona stylu i straszliwie ciekawi mnie jak mieszka jakie mam ksiazki, bibeloty, znajomych i w ogole wszystko... tak wiec chcac nie chcac o 21 wskocze w szlafrok (szlafrok jako motto spotkania) i wyskocze na party;) Tymczasem wskocze w Brooksy i pojde sobie pobiegac w deszczu zobaczymy czy dam rade...