niedziela, 21 marca 2010

i chyba sie doczekalam wiosny

od dzisiaj wiosna w kalendarzu od kilku dni temperatura  w okolicach 10 stopni, paki na drzewach rosna i rozwiaja sie niemalze na oczach - och uwielbiam ten moment kiedy wiosna jest juz nie do zatrzymana, choc moze w tym momencie to jeszcze za wczesnie i zima moze jeszcze wrocic - oby nie. Wierze mocno ze juz za chwileczke juz za momencik bedzie - znowu - pieknie!

Znowu snie intensywnie i mam wrazenie ze to sny z gatunku tych istotnych - och jak ja to lubie obudziec sie rano po takim snie i miec caly dzien na snucie domyslow i interpretacji by wieczorem polozyc sie do lozka i przezyc kolejny sen! Musze je tylko systematycznie spisywac by byc moze kiedys dotrzec do sedna.

Od kilku dni slucham sobie znowu ""Kobiety zawiedzionej"  w wykonaniu Krystyny Jandy i tyle wspomnien, choc minelo tyle lat, mam wrazenie jakby to wszystko dzialo sie wczoraj....

niedziela, 14 marca 2010

Zapisalam sie na candy u Ani z Zielonego Wzgorza i u kamino 70- jak widac powyzej i oczywiscie mam ogromna nadzieje ze to ja zostane sczesliwa posiadaczka tych cudow!


A poza tym to czas gna, mam wrazenie ze gna obok mnie a ja stoje sobie taka biedna, zagubiona, nienadazam... nie lubie takiego uczucia, zdecydowanie nie lubie.  Ostatnio snia mi sie znowu niesamowite historie, mam wrazenie ze to sny z gatunku tych znaczacych ale niestety nie zapisuje ich sobie (choc postanowienie mialam inne) i pewnie w zwiazku z tym nie dowiem sie co one znacza i co sie we mnie dzieje.
Wkurza mnie to co sie dzieje na swiecie, co sie dzieje tutaj w N., ze ciagle jeszcze jest tak cholernie zimno,ze na wiele rzeczy nie mam wplywu, ze tak maly mam wplyw na bieg spraw.... Mozna by pomyslec ze chodzaca ze mnie furia ale chyba tak nie jest bo probuje poukladac sobie swiat wokol mnie, to ponoc daje poczucie bezpieczenstwa, tak samodascyplina moze byc tym czego mi teraz potrzeba, bo daje poczucie bezpieczenstwa....

Przed miesiacem bylam na szkoleniu z  HdKF i tu ciekawostka "samoobsrewacyjna" jakos bez problemu zabieralam "publicznie" glos, sama podeszlam do jednej z dziewczyn i niejako zakolezankowalam sie z nia i jak sobie zdalam z tego sprawe z tego jak otwarta potrafie byc to zabraklo mi slow bo choc to nic nowego, choc to trywialne to nagle na wlasnej skorze przekonalam sie za wiele, jesli nie wszytko jest zalezne od naszej glowy. B.kiedys powiedziala ze "wszystko co najgorszego mi sie w zyciu przytrafilo mialo poczatek w mojej glowie" i ja sie z tym zgadzam. Troche to niekonsekwentne z tym co napisalam powyzej ale tam mialam na mysli  I. i jej poszukiwania pracy i to ze do k...n... nikt jej nawet nie zaprosi na rozmowe, nie ma nawet szansy sie przedstawic..... ilez ona jeszcze wytrzyma? czy jeszcze ma nadzieje czy ona juz tez umarla?Bycie nieporzebnym to jedno z gorszych uczuc jakie sie moze czlowiekowi przytrafic....Tyle bym dala zeby jej sie ulozylo, zeby byla szczesliwa! A swoja droga zastanawiam sie co z nami jest nie tak, co sie dzialo w naszym dziecinstwie ze dzisiaj jestesmy takie jakie jestesmy? czy to tylko wina/zasluga motta zyciowego naszej matki, ze niby "pokorne ciele dwie matki ssie"...  Chryste jak ja tego hasla nienawidze! Pewnie nie tylko,bo to caloksztalt wychowania, socjalizacji, genow i czego tam jeszcze.... ale i tak jak tylko sobie o moim pozornie szczesliwym dziecinstwie pomysle to mi sie noz w kieszeni otwiera.... a z drugiej strony skoro nasza matka nie miala skad czarpac to sama nie mogla nam tego dac no bo skad niby.... dlaczego to wszystko jest jakie jest ? albo moze dlaczego tak to widze jak to widze?  ...bez komentarza...