niedziela, 27 lutego 2011

VIII dwatysiącejedenaście

Słuchałam: PPP (pól perfekcyjnej płyty) i wszystkich starych list przebojów 3 jakie znalazłam na kasetach
Widziałam: La mala educación, Broken Flower
Czytałam: artykul o samotności dziecka
Zjadłam: dużo, bardzo dużo czekolady
Zrobiłam: 15 kwadratów, porządek w szafie
Pomyślałam: że do wiosny już bliżej niż dalej i nie ma co pękać
Ucieszyłam się: kiedy po niemalże tygodniu mogłam znowu wyjść  na spacer
(Z)denerwowałam się: brak:)
Chciałabym: znowu umieć angielski (ale to się niestety samo nie stanie, choć samo znikło)
Kupiłam: włóczkę i kubek bez ucha który wygląda jak osłonka na doniczkę ale jest kubkiem i ciemno różowe tulipany no i wdzianko na karnawał
Zaplanowałam: że zapisze się na kurs fotograficzny o nazwie "Estetyka codzienności" opis brzmi interesująco i mam nadzieje że sprostam wymaganiom
Klikałam: tu

sobota, 26 lutego 2011

tyle już mam

oto mój wczorajszy i przedwczorajszy urobek - to będzie faktycznie coś na lata. I nie do końca jestem przekonana do kolorów które wybrałam bo o ile w motkach jakoś się ze sobą komponowały to w wersji kwadratów tworzą straszliwe smutasy. Kwadrat w lewym górnym rogu jest tylko próbą i raczej nie zostanie wkomponowany w całość choć jakiś kolor muszę dodac na pewno choćby dla żartu bo nie lubię getta kolorystycznego (zresztą nie lubię żadnych gett)

czwartek, 24 lutego 2011

Mój projekt wieloletni - grannysquare.  Dziś w drodze od doktora zaszłam do zeemana i kupiłam sobie z półtorej kilo poliakrylu z czymś jeszcze w wersji soft. Myślę ze na ozdobny kocyk się nada i ze z 18 motków wyjdzie mi koc nie kocyk. Tyle plany a jaka będzie rzeczywistość...?  Aha i raczej zdecyduje sie na te bardziej pracochłonna (czasochłonną i włóczkozerna)  wersje, czyli przepis stad.

niedziela, 20 lutego 2011

VII dwatysiącejedenaście

Słuchałam: nie pamiętam
Widziałam: nic
Czytałam: nic
Zjadłam: nie pamiętam
Wypiłam: nie pamiętam
Zrobiłam: przygotowałam wernisaż, 2 pierwsze w moim życiu granny squares




Nauczyłam się: rzeczonych kwadratów, obrabiać filmy w Windows movie maker
Pomyślałam: od przyszłego tygodnia będę znowu normalnie wychodzić z pracy
Ucieszyłam się: bo rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia
(Z)denerwowałam się: nie denerwowałam się
Chciałabym: chwilowo nie mam życzeń
Kupiłam: 20 czarnych ołówków z gumka (świetnie się prezentują w puszce po kukurydzy)
Klikałam: tu i mam zamiar wziąć w tej akcji udział

sobota, 19 lutego 2011

krotka historia pewnego remontu w obrazkach

W grudniu postanowiłyśmy zmienić oblicze jednego z pomieszczeń w "mojej" grupie, omówiłyśmy wszystko z dziećmi i w styczniu przystąpiono do prac renowacyjnych. Na początek oklejenie okien i zagruntowanie ścian.

 Potem prace artystyczne
 Przygotowania do otwarcia (w wielkim stylu) pomieszczenia i jedno z dnia "0" czyli wernisażu. Oprócz dziel "na ściennych" pokazałyśmy filmy i zdjęcia z procesu ich powstawania.  To jeszcze nie koniec przygody - projektu bo jeszcze nie wiadomo jakie funkcje będzie to pomieszczenie spełniało ale nie ma się co martwic bo dzieci na pewno wskażą kierunek... Strasznie mnie ciekawi co zrobią z tym miejscem, zatem ciąg dalszy nastąpi.

niedziela, 13 lutego 2011

VI dwatysiącejedenaście

Słuchałam: miedzy innymi tego


oraz tego



i tego



i tego tez


Widziałam: zdecydowanie mniej słońca niż  bym sobie życzyła
Czytałam: jakieś pedagogiczne teksty
Zjadłam: dużo zielonej( pewnie z cala tablica Mendelejewa) salaty
Wypiłam: polskie piwo tyskie znalezione w tutejszym Kauflandzie
(Z)robiłam: sobie zakalca na urodziny ale bardzo ładnie go ozdobiłam, ze 2 rzędy w moim never_ ending_story swetrze
Pomyślałam: że mogłabym z mety wrócić do Krakowa, ze mogłabym się ruszyć i pójść pobiegać
Ucieszyłam się: w piątek  że już weekend, że ten tydzień dobiegł końca

(Z)denerwowałam się: brak wnerow godnych odnotowania
Życzyłam bym sobie: trochę więcej czasu dla siebie trochę więcej samodyscypliny
Kupiłam: jedzenie, strój kąpielowy (bo od wtorku mam zamiar zacząć kurs pływania)
Klikałam: you tube blogi

Ps. pojecia nie mam dlaczego ten ostatni film wychodzi z "ram"

poniedziałek, 7 lutego 2011

fotoLITF

przegladajac moje zdjecia z serii 365 natknelam sie (doslownie) na to zdjecie i pomyslal  ze zglosze sie do zabawy w Art Piaskownicy bo choć nie do końca spełnia warunki to jakoś (moim zdaniem) wpisuje się w klimat zabawy. Serce jest dziełem przypadku - "wychlusnęłam" kubek zimnego rooibosa na śnieg i sama się zdziwiłam tym co mi, przypadkiem, wyszło.


   

niedziela, 6 lutego 2011

V dwatysiącejedenaście

Słuchałam:  A. zachwycił mnie tym jak na zarzut bycia pantoflarzem odpowiedział: "powiedziałbym tak: z nią jest fajnie a bez niej nie"... i to po ćwierćwieczu razem
Widziałam: wiosnę(?), Brothers (bolesny bardzo)
Czytałam: po kilka stron z rożnych książek
Zjadłam:  Vindaloo własnoręcznie zrobione, pankejks,
Wypiłam: kawa i herbata na topie
Zrobiłam: Vindaloo, pranie bez proszku, wsiadłam do tramwaju jadącego w zupełnie innym kierunku niz  zamierzony w momencie gdy i tak było już za "5 dwunasta", więcej nie pamiętam
Nauczyłam się: ha jak się tego czegoś nauczyłam to pomyślałam sobie ze tym razem będę mogla to odnotować a teraz, cholera, zapomniałam co to było
(Po)Myślałam: ze zapisze się na kurs doskonalenia techniki pływania

Zdenerwowałam się: w pracy po tym jak BMH zamiast z nami rozmawiać zostawia nam kartki (będzie rozmowa już we wtorek)
Życzyłabym sobie: mimo, że jestem stara panna z powołania chciałabym spotkać kogoś fajnego na chwile a może i na dłużej...
Ucieszyłam się: M. wrócił do E., *) 
Kupiłam: nic spektakularnego

Klikałam: Flikr oraz tu no i oczywiście blogi,oraz you tube

*) gwoli wyjaśnienia: E. kobieta lat 41, M. mężczyzna lat 24, spotkali się 19 czerwca 2009 w "moim" przedszkolu i wszyscy widzieli jak ich trafiła strzała (dosłownie), oczywiście zdania były podzielone co do trwałości miłości od pierwszego wejrzenia a co dopiero z taka różnica wieku i na dodatek w takiej konstelacji. W tym związku wszystko działo się szybko i intensywnie a my w przedszkolu byliśmy niejako świadkami tego dziania się (zdaje się, że to cecha narodowa tubylców że mówią bez skrepowania o wszystkim) tym bardziej że E. wielce humorzasta osoba jest. No ale od jakiegoś czasu nie było dobrze i rozstali się. E. rozpaczała M. poszedł w długą i używał na wielu, ponoć, frontach. Pojęcia nie mam dlaczego ale wstrząsnęło mną to do tego stopnia że  już nawet zaproponowałam utworzenie grupy samopomocy jak w amerykańskich filmach  gdy nagle okazało się że M. wrócił do E. Czyżby  potrzebował tych kilku tygodni by skonstatować ze z E jest fajnie a bez E nie?;). 

Nie wierze w miłość ale chciałabym żeby była...