niedziela, 26 czerwca 2011

Noordwijk

















Gdzieś przed tygodniem zamarzyło mi się wylegiwanie się na wietrzystej, niemalże bezludnej plaży z książką w reku. W czwartek nadarzyła się okazja by spełnić marzenie spędziłam prawie 8 godzin w drodze po to by 3 godziny leżeć na plaży ale było dokładnie tak jak sobie wymarzyłam...

PS zdjęcia zamieściły się w przypadkowej kolejności
PS2. zastanawiam się nad kupnem obiektywu 50 macie jakieś wskazówki i dobre rady?  Widziałam ostatnio w Saturnie 50 , f 1,8 za stokilka euro i zastanawiam się czy to nie za tanio (w porównaniu z cenami innych dobiegających do tysiąca). No ale nie znam się, nie wiem na co koniecznie zwracać uwagę a mam skłonności do pochopnych decyzji

teraz to juz z gorki...

XXIII, XXIV, XXV dwatysiacejedenaście

Słuchałam: szumu fal, mew, gawronów (a może wron?) kosów
Widziałam: morze moje ulubione,
Czytałam: książkę H. Murakami o bieganiu
Zjadłam: niemiecki kiełbaski grillowe (pierwszy raz w życiu, choć mieszkam tu już chwile)
Wypiłam: wodę, herbatę, kawę, piwo
Zrobiłam: przejechałam pierwszy i wielce prawdopodobne że jedyny raz w życiu ponad 86 km rowerem w jeden dzień, ze 3 kwadraty kocowe, pierwszy w życiu aparat z pudelka po zapałkach
(Po)Myślałam: że jestem szczęśliwym człowiekiem,
Ucieszyłam się: jak po 2 latach zobaczyłam morze; po skończonej wyprawie rowerowej z 117 km na liczniku w ciągu 2 dni; gdy okazało się że mogę kontynuować "przejażdżkę"
Wkurzyłam się: oj bardzo,bardzo się wkurzyłam jak na 44 km przeoczyłam słupek i wielkim stylu wyłożyłam się na asfalcie gruchocąc przy okazji zębatkę na tylnym kole (cale zdarzenie miało miejsce gdzieś skąd i dokad wszędzie było daleko)
Życzyłam sobie: chwilowo życzeń brak :)
Kupiłam: :)



zdjecie zrobione z "pędzącego" roweru

 promem na sznurek przedostaliśmy się na druga stronę rzeki

jako jedyna wybrałam się na wyprawę "in cognito" znaczy się w dżinsach trampkach i sweterku w szpic.... czego bardzo pożałowałam już na wstępie gdy zaczęło siąpić (a potem siarczyście lać) ale przecież ja musiałam pasować do roweru  którym się przemieszczałam. Wypadek trochę pokrzyżował mi plan i musiałam przesiąść się na taki

niedziela, 5 czerwca 2011

XIX, XX, XXI, XXII dwatysiącejedenaście

i znowu pol życia "muszę" zmieścić w punktach, w zasadzie nie muszę i mogłabym to rzucić ale chciałabym mieć cały rok tak streszczony choć nie wykluczone że i tak zarzucę ten pomysł

Tymczasem....

Widziałam: czereśnie na drzewie i zdziwiłam się że to już
Słuchałam: Narcyza i Złotoustego w oryginale
Czytałam: znowu kilkanaście stron "Nachtzug nach Lisabon", trochę z mojego podręcznika fotograficznego i blogi różniste i teksty pracowe
Zjadłam: masę czekolady i innych słodyczy
Wypiłam: piwo pszeniczne moje ulubione choć w wersji alkoholowej lepsze
Ucieszyłam się: tego się nie da opisać słowami
(Po)Myślałam: ja to jednak mam więcej szczęścia niż rozumu
Zaplanowałam: że zapisze się znowu do biblioteki, ze będę znowu chodzić do kina i ze znowu będę biegać
Klikałam: nic nowego nie znalazłam
Kupiłam: sandały i okulary przeciw słoneczne

                                                                       ***
Jako człowiek mocno niesystematyczny odpowiadam z mocnym poślizgiem...

Marta pytałaś co z gołębiem samobójca - udało mu się :(  ale on  rzucał się pod kola samochodów wiec nie dziwne ze dopiął swego

Gosia drzwi mam już nowe trwało to z miesiąc ale już są. Ze stolarzami którzy je wstawiali tez miałam niezłe historie bo raz o mnie zapomnieli, raz przyjechali i już już mieli wstawić nowe po czym okazało się że te nowe są o 5 mm za długie i muszą jutro przyjechać a jutro zaspali.... ale i tak myślę ze fajnymi ludźmi są, rzadko tak mam,  że po kilku minutach spotkania myślę  że z tym(i) mogłabym się zaprzyjaźnić. Co do mojego kursu - pewnie byłam /jestem jedyna która naprawdę jest początkująca i dla mnie ten kurs może nie był objawieniem ale dowiedziałam się kilku nowych "rzeczy", zaczęłam zauważać co dzieje się po katach kadru, zwracam uwagę na "spadanie" zdjęć (pojecie nie mam jak to się po polsku fachowo, bądź tylko ładniej nazywa, tak to określa "pani kursowa") i zaczęłam używać innych przesłon i w związku z tym czasów tez :) i jeszcze jak, i żeby w ogóle, używać światłomierza jeśli fotografuje się pod światło...ot podstawy bo przecież kurs był/jest dla początkujących 

Leszczynowa to drzewo to ponoć wiśnia japońska ale nigdy jeszcze nie owocowała i  ponoć nie będzie bo to jakaś taka odmiana ale nie znam się wiec powtarzam tylko to co usłyszałam