poniedziałek, 11 lipca 2011

drzwi

Jakiś czas temu myślałam ze moja drzwiowa "przygoda" skończyła się i że można o niej zapomnieć... o sancta simplicitas... nic bardziej mylnego.  Ze dwa dni temu dostałam list od firmy/spółdzielni od której wynajmuje mieszkanie z informacja że powinnam w ciągu 10 dni wpłacić 556,18 euro na ich konto, za drzwi i montaż. No tak, to moja wina że drzwi zostały zniszczone, w końcu włamywacz/złodziej chciał się dostać do moich dóbr...  Jutro idę do prawnika i zobaczymy co dalej. Trochę psuje mi to nastrój bo za kilka dni zaczynają się moje pierwsze, zwariowane, nieprzewidywalne, niesamowite, być może nawet niebezpieczne ;) a na pewno nie zapomniane wakacje, czasu mam mało, tyle rzeczy jeszcze do zrobienia i załatwienia a tu jeszcze te drzwi... chyba ich pokręciło żeby takie listy i wymagania wysyłać w sezonie wakacyjnym.

Przegląd tygodni: XXVI XXVII XXVIII

Widziałam:
Słuchałam: radia
Czytałam: "o czym mowie ...."
Zjadłam: turecka pizze z mięsem z niechce nawet myśleć  z jakiego zwierzęcia ale była naprawdę dobra
Wypiłam: wodę i herbatę
Zrobiłam: przyczyniłam się do powstania pierwszego przedszkolnego festiwalu filmowego
Nauczyłam się: jeszcze nie do końca ale już trochę mojego nowego komputera
(Po)myślałam: ze zacznę znowu biegać
Ucieszyłam się: bo udało mi się tę myśl wcielić w życie; bo udało mi się zupełnie bez pomocy uruchomić mój nowy komputer, internet i wszystko działa póki co, dotychczas myślałam ze to niewiadomo co a to całkiem nieskomplikowane jest
Wkurzyłam się: patrz wyżej
Życzyła(by)m sobie: żeby tym razem mi się biegowo udało
Kupiłam: sukienkę za 8 euro, w zasadzie takiej nie potrzebuje ale za te pieniądze nie miałam serca zostawić jej w sklepie
Zaplanowałam: kolejny wypełniony spotkaniami tydzień, jakby już za chwile świat miał się skończyć
Klikałam: tu i tam, tam i tu w każdym razie sporo