poniedziałek, 11 czerwca 2012

10 km

poniżej godziny.... więcej nie powiem bo pękam z dumy i szczęścia, tym bardziej ze to dopiero 8 bieg tym podejściu a w czwartek ledwo 2,5 km w strasznym stylu wymęczyłam.

niedziela, 10 czerwca 2012

3 dni w Zurychu


no i wbrew przewidywaniom, wbrew rozsądkowi Zurych mnie zachwycił i nawet mogłabym tam zamieszkać - a to najwyższa ocena w moim prywatnym  rankingu "fajnosci" jakiegoś miejsca. Jest bardzo różnorodny, nie tyko piękny  i wymuskany, nie tyko czysty (choć psia kupę spotkałam tylko 1 raz)  nie tylko stary i zabytkowy. Moim zdaniem jest eklektyczny ale tak z głową bo wszystko do siebie pasuje, stare domy sąsiadują ze szklanymi bankami te z kolei z autostradowymi estakadami  i choć trudno w to uwierzyć wygląda to nieźle przynajmniej wg mojego poczucia estetyki. No i ma jezioro w środku miasta i rzekę która to miasto przecina ergo łódki, żaglówki, statki są wpisane w obraz miasta podobnie jak góry na horyzoncie. Woda w jeziorze i rzece Limmat tak czysta ze widać dno wiec przy pięknej pogodzie na jej brzegach, w cudnych parkach roi się od ludzi - co akurat jest niezbyt fajne ale z drugiej strony jakoś tam zrozumiale.
Wydawało mi się, że przeszłam Zurych wzdłuż i wszerz ale w drodze na lotnisko okazało sie że... właśnie wydawało mi się.  W przewodniku który posiadłam napisali że można tam spędzić 5 dni i się nie nudzić - nie chciało mi się w to wierzyć  (w końcu to miasto wielkości Bydgoszczy) ale potwierdzam to jest jak najbardziej możliwe.
No to teraz kilka obrazków z "podróży"




polski akcent 


 w takiej budce można za darmo wypożyczyć rowery


 jako wodniczka mam słabość do wody i takich zdjęć przywiozłam najwięcej


 basen na rzece Limmat - tylko dla kobiet




niemalże co krok stoją takie "fontanny - pojniki" o bardzo rożnych kształtach



cdn. ...być może