środa, 22 sierpnia 2012

plan

męczyła mnie przed wakacjami moja praca (i do końca nie wiem czy to wina zmiany na jaka się rzuciłam czy może tak jest jak się za długo robi to samo) tak bardzo że zaczęłam sie rozglądać za potencjalnymi dla mnie możliwościami. Mając w głowie romantyczne obrazy stolarni (takiej jak na przykład ta Geppetto od Pinokia) zorganizowałam sobie praktykę w stolarni właśnie. Wielkie miałam nadzieje z nią związane - już prawie widziałam siebie rzucającą przedszkole na rzecz nauki zawodu i pracy stolarskiej.  Wyobrażałam sobie że chodzę po warsztacie i głaszczę różne gatunki drzew... a rzeczywistość jednak skrzeczy... jak zwykle. Stolarnia okazała się być zmechanizowana (powiedziano mi o tym ale jakoś przesłyszałam te informacje) całkowicie,  desek prawdziwie drewnianych chyba nie widziałam, a pogłaskać mogłam co najwyżej różne rodzaje płyt. No i wbrew nadziejom nie zakochałam się w stolarstwie co jednak nie przeszkadza mi dalej w to brnąć bo mam plan - marzenie. Otóż marzy mi się że na starość, czyli po przejściu na emeryturę (ok 2044 roku) przeprowadzę się ze stacjonarnego mieszkania na łódkę mieszkalna (najlepiej z żaglem) i będę sobie pływać po rzekach i kanałach.  Obawiam się że choćbym się nie wiem jak wysiliła to raczej nie zaoszczędzę na gotowa łódkę zatem muszę ja sobie sama zbudować. Jako ze wiedze o zyciu czerpie z internetu tak tez dowod na to ze moze sie to udac znalazlam za posrednictwem gospodarnej narzeczonej u jej Szkutnika. Czasu mam sporo wiec myślę że może się udać a jeśli jednak z jakichś tajemniczych powodów miałoby się nie udać to pozostaną mi te wszystkie umiejętności (i wspomnienia z ich nabywania) które muszę posiąść. Zaczęłam od nauki pływania bo o ile poruszanie rekami i nogami w wodzie nie przysparza mi trudności o tyle moja głowa wyrabia straszne hece które muszę pokonać - myślę że tu tak jak prawie we wszystkim w życiu praktyka czyni mistrza.
Mam nadzieje że się uda i że nie okaże się to tylko ogromna banką mydlaną która w końcu pęka bezgłośnie....

niedziela, 19 sierpnia 2012

Nowy rok

Jutro zaczynam nowy, kolejny, dziesiąty już rok w przedszkolu... jakieś postanowienia noworoczne? Chyba tylko dystans do tego co codzienne choć nie merytorycznie związane z moja praca. Jakieś nadzieje...? Kilka miesięcy temu straciłam serce do tego co robię i chciałabym... mam nadzieje ze to przejściowe. Nowy rok nowe szanse i tego będę się trzymać.