wtorek, 25 września 2012

spotkanie Ravelry



W niedziele wybrałam sie na 4 (a moje pierwsze) spotkanie Ravelry i było niesamowicie... ekscytująco - nie znajduje w tej chwili słowa ktore lepiej oddałoby towarzyszace temu spotkaniu emocje. Pojechałam tam żeby oglądać, głaskać, dotykać, napawać się, poznawać...
Ostatnio nie po drodze mi z aparatem toteż zapomniałam go tam zabrać zatem zdjęć ze spotkania nie posiadam a szkoda. Natomiast, nie wiem dlaczego, nawet nie pomyślałam o tym żeby zabrac ze sobą jeden z moich dwóch projektów by wspólnie z innymi podrutować.  No nic, za rok spotkanie Ravelry ma odbyć się w moim mieście wiec mam możliwość nadrobić straty. 
Co prawda włóczek różnistych mam w domu na kosze, nie powstrzymało mnie to jednak przed olbrzymia chęcią zakupu choćby 1 motka. Ale jakimi "cierpieniami" okupiony był wybór wiem tylko ja. Kurcze, jak wchodzę do zwykłego sklepu z włoczkami dostaje małpiego rozumu ale tego co działo sie ze maną w niedziele nie potrafię nawet zwerbalizowac. Na szczęście udało mi się "pokonać potwora" i kupiłam tylko 1 (szary) motek

 z którego powstanie, mam nadzieje już niedługo, czapka prawdopodobnie w stylu beretki, ściegiem patentowym, najpierw jednak musze skonczyc jeden z rozpoczetych projektów - malo mam ostatnio czasu na druty. Mam mało czasu bo nie mam samodyscypliny i nie potrafię się zorganizować, bo za dużo czasu spędzam w internecie, bo moje życie towarzyskie ożyło, bo zaczęłam znowu biegać, bo uczę sie pływać. I pomyśleć ze - ponoć - stare panny maja dużo czasu.


niedziela, 9 września 2012

choc dzisiaj wedlug prognoz ma byc, ponoc, 29 stopni ja juz jestem w nastroju jesiennym - powrocilam do drutowania. Od jakiegos czasu myslalam o skarpetach wlasnorecznie zrobionych i kilka dni temu sprobowalam i okazalo sie ze to wcale nie takie trudne jakby sie moglo wydawac. Poki co mam tyle
Korzystalam z magicznego nabierania oczek znalezionego dzieki Izie oraz tego opisu w tlumaczeniu truskaveczki .
Poza tym moj sowi  sweter w kolejnym podejsciu - bo poprzednie zostaly sprute zaraz po tym jak z trudem wcisnelam sie w powstala tube. Mam nadzieje ze tym razem bedzie dobrze choc obawiam sie ze jesli chce ten in spe sweter nosic nie powinnam przytyc ani grama bo wszystko bedzie widac. Ale nie moge juz nic zmieniac bo robie najwiekszy rozmiar 44/46 (tzn nabralam taka ilosc oczek) tyle ze wloczka jest ciensza i jeszcze mam nadzieje ze bedzie dobrze.

I na koniec kupna czapka - mysle ze ten model to marzenie kazdej 35 letniej kobiety ;).  Pierwsze co zrobilam po przyniesieniu jej do domu to wypralam ja w 40 stopniach przez co stracila na puszystosci... no nic i tak bede ja nosic, poza tym mam wielkie plany wydziergac sobie cala mase dodatkow zimowych wiec nie bedzie to jedyne okrycie glowy w tym sezonie.  Plany sa a reszta... pozyjemy zobaczymy.