środa, 4 czerwca 2014

i znowu środa


(Trochę się martwię ze mój kramik robi się coraz bardziej homogeniczny ale może to tak przychodzi z czasem i wiekiem? )

Dziękuję za od(pod)powiedzi odnośnie zarządzania czasem wolnym, być może coś w tym jest, ze im mniej mamy czasu tym więcej go jednak mamy? Pomyślę o tym później tymczasem znowu nastała środa, zatem zdjęcie na dzisiaj:


Książka cięgle ta sama (dziś w wersji bez kubraczka) ale już tylko kilka stron mi zostało wiec to jej ostatnie tu wystąpienie. Mam jeszcze jedna książkę tego autora i zamierzam ja przeczytać żeby wyrobić sobie zdanie na jego temat i być może (bardzo bym chciała) nawyk czytania. Bo czytać to ja czytam ale w śladowych ilościach i  niestety nie codziennie.
Pod książką leży pełne pomysłów i inspiracji flow które podczytuje w międzyczasie. W zasadzie nie kupuje czasopism ale to jest tak cudnie zrobione ze nie wykluczam zmiany zasady.

Sowi sweter już na etapie rękawów które z lenistwa dziergam macic loopem, oba na raz.  Trochę plątaniny jest ale wole to niż liczenie rzędów w gotowym wyrobie (a brakuje mi dyscypliny by zapisywać każdy zrobiony rząd). Korpus mam już gotowy choć możliwe ze będę musiała większość spruć bo jak dotarłam do pach to przeczytałam dokladnie opis i mało zawalu nie dostałam gdy okazało się ze mam 8 oczek (4 cm) mniej niż w przepisie... jeszcze nie wiem jak z tego wybrnę ale nie cierpię pruć wiec chyba spróbuję dodać te oczka w jednym rzędzie a w następnym już dolaczyc rękawy.  Bardzo bym chciała żeby ten pomysł okazał się dobrym.
To co majaczy w tle to mój pierwszy, od czasów podstawowkowego ZPT, haft inspirowany zdjęciem znalezionym na pinterest.

Zapisałam się na publiczne dzierganie w moim mieście i nie mogę się doczekać 16 czerwca!