czwartek, 14 sierpnia 2014

wakacje

nareszcie są, wyczekane, wyliczone dni wolne od pracy i dzieci... mam zamiar rozkoszować się cisza, czytać, drutować, robić zdjęcia, chodzić po górach i przede wszystkim nic nie musieć...


***

To co powyżej napisałam w ostatnim dniu pracy tylko ze wtedy zamiast w "opublikuj" kliknęłam w "zamknij" dlatego choć już mocno zdezaktualizowane pojawia się dzisiaj w ostatnim dniu moich wakacji. Jakie one były? Krótkie, zbyt krótkie... ale bardzo intensywne. 
 poniżej kilka  (bardzo dużo) obrazków z moich wakacji







Tymi zawijasami wjechaliśmy (autobusem) w promieniach słońca na szczyt po czym nagle ni stad nie zowąd pojawily się chmury i rozpętała się burza. Na zejście potrzebowaliśmy 2 godzin zamiast przewodnikowych 4 i pół - ale rano była tak piękna pogoda ze nie przyszło nam do głowy żeby zabrać kurtki przeciwdeszczowe - a wędrówka w deszczu i "wiatrobiciu"nie należała do przyjemności wiec spieszyliśmy sie jak mogliśmy



Tu już inna wycieczka, inna niż planowana... 




...stad niestosowne obuwie na moich stopach, czulam sie jak miastowa dziumdzia ktora wybrala sie na spacer w gory...



dobrze ze nie wywinęłam orla i nie połamałam sobie kończyn - na swoje usprawiedliwienie powiem ze (nie licząc jednej wędrówki w ubiegłym roku) ostatni raz byłam w wysokich górach 21 lat temu



Planów poczynionych przed wakacjami nie udało mi się zrealizować nawet w części ale najważniejszego dzielnie się trzymałam - robiłam tylko to na co aktualnie miałam ochotę.

A jutro już pierwszy dzień pracy, dla mnie jak początek roku. Jakies postanowienia? Chyba tylko uważnosc i... kanapki z miłością (tak się u mnie w domu mówiło o kanapkach przygotowanych z miłością dla kogoś innego, moje będą z miłością własną)

PS. sowi sweter skończony, wyprany i już leży w szafie jak tylko zrobi się stosowniejsza pogoda wskoczę wen i pozwolę się obfotografowac. Tymczasem na drutach mój pierwszy sweter contiguousem według projektu Isabell Kraemer (driftwood) z wełny kupionej na wakacjach.