niedziela, 12 kwietnia 2015

RD czyli pop upowa bezimmienna kawiarnia


W styczniu bylam na kursie dla domowych baristow* bo od jakiegos juz czasu
 

 marudze, przede wszystkim sama przed soba, na moja prace. Od roku snuje plany i wyobrazam sobie jakby to bylo miec wlasna kawiarnie z najlepsza kawa i najpiekniejsza welna w miescie... a rzeczywistosc skrzeczy bo w zyciu nie przepracowalam nawet godziny w zadnej kawiarni i wcale nie wiem jak to jest a na dodatek pieczenie ciast nie nalezy do moich ulubionych czynnosci...
Jakis czas temu natknelam sie gdzies w przestworzach internetu na idee restaurant day i od tego czasu przymierzam sie mentalnie do wziecia udzialu w tej akcji z moja jednodniowa kawiarnia ktora, przynajmniej w mojej glowie, jest calkiem realna i konkretna. Mysle, ze to tak naprawde zupelnie inna inszosc ale zeby sie przekonac czy serwowanie kawy i ciasta  jest tym co chcialabym w zyciu robic, jest ok.

Poki co jeszcze sie nie zameldowalam i czym blizej 16 maja tym bardziej sie waham czy to juz,  czy moze jeszcze dopracowac projekt i wziac udzial dopiero w lecie... 

Tak bardzo czesto napalam sie, planuje a jak przychodzi co do czego to mi sie zwyczajnie nie chce... A tak bardzo podziwiam ludzi ktorym sie chce - mimo wszystko. Chcialabym zeby w mojej, niekoniecznie ciekawej, okolicy podzialo sie cos fajnego co wywola byc moze usmiech i dobre emocje wiec czas sie za to wywolywanie zabrac. Z tego co widzialam na vimeo te akcje maja rozne rozmiary i wymiary - moja kawiarnia bedzie/bylaby mala: 3 krzesla, mala lawka no i stol (na ekspres, mlynek i 2 - 3 ciasta) ustawione na chodniku przed domem, nad glowymi jakies proste girlandy i byc moze kilka balonow.... Do odwaznych swiat nalezy!