poniedziałek, 1 czerwca 2015

i już po

Zacznę od postępów drutowych - jestem już za półmetkiem i idzie mi coraz lepiej co nie przeszkadza mi co jakiś czas pruć i poprawiać wypatrzone błędy choć już nie tak często jak na początku... mam wielka nadzieje do zimy skończyć. Trochę mi "ciąży" ten szal bo nie pozwala mi zabrać się za nowe projekty na które włoczki i wzory już zakupione ale obawiam się, że jak go odłożę to na zawsze a szkoda takiej fajne wełny i szal w sumie tez piękny mi spod palców wychodzi.

Oto dowód:


* * *

A teraz o "mojej" kawiarni

Już ponad dwa tygodnie minęły od majowego restaurant day. I co? Udało się mimo problemów które wypłynęły kilka dni przed i które mocno mnie stresowały, do tego stopnia,
że poważnie się zastanawiałam czy tego nie odwołać.  Pewnie gdybym sama wszystko organizowała to "moja" wymarzona kawiarnia dalej byłaby tylko ta wymarzona ale miałam cudownych "wspomagaczy" i współorganizatorów no i nie mogło się nie udać!
Tydzień przed spotkaliśmy się żeby wyprodukować plakaty reklamowe,


 które później zostały porozwieszane na okolicznych latarniach


i ostemplować kubki - te dwie rzeczy były dla mnie bardzo ważne


Na plakatach informowaliśmy że w razie deszczu mamy suche miejsce dla naszej kawiarni (bo tak było umówione z zarządca domu) i nagle we wtorek niespodziewanie zniknął plakat z drzwi wejściowych... znak, ze "nasz" woźny poczuł się urażony, że to nie z nim ustalaliśmy co i jak,
  i... zostaliśmy z deszczowymi prognozami i jednak brakiem "suchej" alternatywy...
No i w końcu nastala sobota 16 maja.
Było szaro, buro, ponuro i chłodno na dodatek, ale i tak wystawiliśmy kram na róg ulicy i nagle okazało się, że właściwie nie do końca świadomie zbieram krzesła (mam już 10 sztuk, każde z innej parafii i prawie wszystkie znalezione na ulicy)







 tu na wietrze powiewa specjalnie na te okazje uszyta girlanda ze starych katalogów


a tu goście przemili których deszcz nie przegonił





 zdjęcie powyżej i cztery kolejne należą do  Patricka odpowiedzialnego za RD w Niemczech - specjalnie dla nas przyjechał z Berlina






Jak widać okolica z tych mało atrakcyjnych ale lubię ja i myślę, że ma potencjał i wiele "dziur rynkowych" na przykład brak jakiejkolwiek kawiarni wiec takie akcje są jak najbardziej pożądane - powiedziałam nieskromnie ja ;-)